Kalendarz wpisów

Styczeń 2012
P W Ś C P S N
« maj    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

 


„Wziąłem z bara” Dustina Hoffmana i…

… przeżyłem! A jakie konsekwencje poniosłem?  - Już wkrótce opowiem.

Planowana publikacja: maj, 2011

Najważniejsze filmy Dustina Hofmana:

  • Gwiezdny powóz (The Star Wagon, 1967) jako Hanus Wicks
  • The Tiger Makes Out (1967) jako Hap
  • Absolwent (The Graduate, 1967) jako Benjamin Braddock
  • Miliony Madigana (1968) jako Jason Fister
  • Premiere (1968) jako Arthur Greene (1968) (gościnnie)
  • Sunday Father (1969) jako Niedzielny ojciec
  • John i Mary (John and Mary, 1969) jako John
  • Nocny kowboj (Midnight Cowboy, 1969) jako Enrico Ratso Rizzo
  • Arthur Penn, 1922-: Themes and Variants (1970)
  • Mały Wielki Człowiek (Little Big Man, 1970) jako Jack Crabb
  • Nędzne psy (Straw Dogs, 1971) jako David Sumner
  • Kim jest Harry Kellerman i dlaczego wygaduje o mnie te okropne rzeczy? (1971) jako Georgie Soloway
  • The Point (1971) jako Narrator
  • Alfredo, Alfredo (1972) jako Alfredo
  • Papillon (1973) jako Louis Dega
  • Lenny (1974) jako Lenny Bruce
  • Maratończyk (Marathon Man, 1976) jako Thomas Levy
  • Wszyscy ludzie prezydenta (All the President’s Men, 1976) jako Carl Bernstein
  • Zwolnienie warunkowe (Straight Time, 1978) jako Max Dembo
  • Agata (Agatha, 1979) jako Wally Stanton
  • Sprawa Kramerów (Kramer vs. Kramer, 1979) jako Ted Kramer
  • Tootsie (1982) jako Michael Dorsey/Dorothy Michaels
  • Śmierć komiwojażera (Death of a Salesman, 1985) jako Willy Loman
  • Ishtar (1987) jako Chuck Clarke
  • Rain Man (1988) jako Raymond Babbitt
  • Simpsonowie (The Simpsons, 1989) jako Mr. Bergstrom (głos)
  • Rodzinny interes (Family Business, 1989) jako Vito
  • Dick Tracy (1990) jako Mumbles
  • Hook (1991) jako Kaptan James Hook
  • A Wish for Wings That Work (1991) jako Cross-Dressing Cockroach
  • Billy Bathgate (1991) jako Dutch Schultz
  • Przypadkowy bohater (Hero, 1992) jako Bernie Laplante
  • Epidemia (Outbreak, 1995) jako Sam Daniels
  • Uśpieni (Sleepers, 1996) jako Danny Snyder
  • American Buffalo (1996) jako Teach
  • Miejski obłęd (Mad City, 1997) jako Max Brackett
  • Fakty i akty (Wag the Dog, 1997) jako Stanley Motss
  • Kula (Sphere, 1998) jako Dr Norman Goodman
  • Arytmetyka diabła (The Devil’s arithmetic, 1999) jako Prezenter
  • Joanna d’Arc (The Messenger: The Story of Joan of Arc, 1999) jako Wielki Inkwizytor
  • Być jak John Malkovich (Being John Malkovich, 1999) jako on sam
  • Mila księżycowego światła (Moonlight Mile, 2002) jako Ben Floss
  • Ława przysięgłych (The Runaway Jury, 2003) jako Wendell Rohr
  • Przekręt doskonały (Confidence, 2003) jako Winston King
  • Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń (2004) jako Krytyk
  • Jak być sobą (I Heart Huckabees, 2004) jako Bernard Jaffe
  • Marzyciel (Finding Neverland, 2004) jako Charles Frohman
  • Poznaj moich rodziców (Meet the Fockers, 2004) jako Ojciec Grega
  • Hawana – miasto utracone (The Lost City, 2005) jako Meyer Lansky
  • Zebra z klasą (Racing Stripes, 2005) jako Tucker (głos)
  • Car Wars (2006)
  • Pachnidło (Perfume: The Story of a Murderer, 2006) jako Giuseppe Baldini
  • Przypadek Harolda Cricka (Stranger Than Fiction, 2006) jako Profesor Jules Hilbert
  • Holiday (The Holiday, 2006) jako on sam
  • Pana Magorium cudowne emporium (Mr. Magorium’s Wonder Emporium, 2007) jako Pan Edward Magorium
  • Kung Fu Panda (2008) jako Shifu
  • Poznaj naszą rodzinkę (Little Fockers, 2010) jako Bernard „Bernie” Focker


Piłem kawę z Milošem Formanem…

… i co z tego? – Nic! On zapomniał o tym zaraz po kawie, a ja pamiętam do dzisiaj.

Krótka relacja o tym jak szczęśliwym trafem udało mi się tego dokonać.

Planowana publikacja: maj, 2011

 

filmografia Miloša Formana:

  • 1963 - Konkurs
  • 1963 - Czarny Piotruś (Černý Petr)
  • 1965 - Miłość blondynki (Lásky jedné plavovlásky)
  • 1967 - Pali się moja panno (Hoří, má panenko)
  • 1971 - Odlot
  • 1975 - Lot nad kukułczym gniazdem
  • 1979 - Hair
  • 1981 - Ragtime
  • 1984 - Amadeusz
  • 1989 - Valmont
  • 1996 - Skandalista Larry Flynt
  • 1999 - Człowiek z księżyca
  • 2006 - Duchy Goi

Francis Ford Coppola. I owe you nothing, man!

O tym jakim cudem udało mi się dołożyć swoją „cegiełkę” w pracę nad produkcją znanego filmu, znanego reżysera…

Planowana publikacja:  maj, 2011

Francis Ford Coppola – reżyser filmów:

  • 2009: Tetro
  • 2007: Młodość stulatka (Youth Without Youth)
  • 2001: Czas apokalipsy: Powrót (Apocalypse Now / Apocalypse Now: Redux)
  • 2000: Supernova (film)
  • 1997: Zaklinacz deszczu (The Rainmaker)
  • 1996: Jack
  • 1992: Dracula (Bram Stoker’s Dracula)
  • 1990: Ojciec chrzestny III (The Godfather: part III)
  • 1989: Nowojorskie opowieści (New York Stories)
  • 1988: Tucker. Konstruktor marzeń (Tucker: The Man and His Dream)
  • 1987: Kamienne ogrody (Gardens of Stone)
  • 1986: Kapitan EO (Captain Eo)
  • 1986: Peggy Sue wyszła za mąż (Peggy Sue Got Married)
  • 1984: Cotton Club (The Cotton Club)
  • 1983: Wyrzutki (The Outsiders)
  • 1983: Rumble Fish
  • 1982: Ten od serca (One from the Heart)
  • 1979: Czas apokalipsy (Apocalypse Now)
  • 1974: Ojciec chrzestny II (The Godfather: part II)
  • 1974: Rozmowa (The Conversation)
  • 1972: Ojciec chrzestny (The Godfather)
  • 1969: Ludzie z deszczu (The Rain People)
  • 1968: Tęcza Finiana (Finian’s Rainbow)
  • 1966: Jesteś już mężczyzną (You’re a Big Boy Now)
  • 1963: Obłęd (Dementia 13)
  • 1963: Strach (The Terror)
  • 1962: The Playgirls and the Bellboy
  • 1961: Tonight for Sure

Eddie Murphy. Ferrari w innym kolorze na każdy dzień tygodnia.

Tekst o tym jak poznałem aktora i znalazłem się w jednym z jego domów…

Planowana publikacja: maj, 2011

Eddie Murphy – udział w filmach:

  • 1982 48 godzin Reggie Hammond
  • 1983 Nieoczekiwana zmiana miejsc Billy Ray Valentine
  • 1983 Eddie Murphy Delirious on sam, producent
  • 1984 Najlepszą obroną jest atak Lieutenant T.M. Landry,  Gliniarz z Beverly Hills Axel Foley
  • 1986 Złote dziecko Chandler Jarrell
  • 1987 Gliniarz z Beverly Hills II Axel Foley, Eddie Murphy Raw on sam, producent
  • 1988 Książę w Nowym Jorku Prince Akeem/Clarence/Randy Watson/Saul
  • 1989 Noce Harlemu Quick (Vernest Brown) reżyser i producent
  • 1990 Następne 48 godzin Reggie Hammond
  • 1992 Bumerang Marcus Graham
  • Fałszywy senator Thomas Jefferson Johnson
  • 1994 Gliniarz z Beverly Hills III Axel Foley
  • 1995 Wampir w Brooklynie Maximillian/Preacher Pauly/Guido producent
  • 1996 Gruby i chudszy profesor Sherman Klump/Buddy Love/Lance Perkins/Cletus ‘Papa’ Klump/Anna Pearl ‘Mama’ Jensen Klump/Ida Mae ‘Granny’ Jensen/Ernie Klump, Sr.producent
  • 1997 Gliniarz z metropolii inspektor Scott Roper
  • 1998 Mulan Mushu głos, Dr Dolittle dr John Dolittle, Cudotwórca G
  • 1999 Życie Rayford „Ray” Gibson producent, Bowfinger Kit Ramsey/Jeffernson ‘Jiff’ Ramsey
  • 2000 Gruby i chudszy 2: Rodzina Klumpów profesor Sherman Klump/Buddy Love/Lance Perkins/Cletus ‘Papa’ Klump/Anna Pearl ‘Mama’ Jensen Klump/Ida Mae ‘Granny’ Jensen/Ernie Klump producent
  • 2001 Shrek Osioł głos, Dr Dolittle 2 doktor John Dolittle
  • 2002 Showtime oficer Trey Sellers, Pluto Nash Pluto Nash, Ja, szpieg Kelly Robinson
  • 2003 Małolaty u taty Charles „Charlie” Hinton, Nawiedzony dwór Jim Evers
  • 2004 Shrek 2 Osioł głos
  • 2006 Dreamgirls James „Thunder” Early
  • 2007 Norbit Norbit Rice/Rasputia Latimore-Rice/Wong producent, Shrek Trzeci Osioł głos
  • 2008 Mów mi Dave Dave, kapitan
  • 2009 Wyobraź sobie Evan Danielson
  • 2010 Shrek Forever After Osioł głos
  • 2011 Tysiąc słów preprodukcja

 

No name

If I ever knew your name,
Name of woman – feelings slayer,
I will never be the same,
I’ll be answer to your prayer.

If I ever knew your name,
Name of wizard, am I wrong?
I will blow up feelings flame,
I’ll be music to your song.

If I ever knew the truth,
You can’t stay and have to go,
I will promise walking through,
Till you stop to be John Doe.

 

Skorupa

Ciężko nad tym pracowałem,
By pochować gdzieś uczucia,
Sam już nie wiem, kim się stałem,
Do swych uczuć nie mam klucza.

Jak żółw pancerz przyodziałem,
By się życiu nie dać zranić,
Lecz za późno to dojrzałem,
Życie nie da się omamić.

Pancerz można mieć na sobie,
Przed innymi siebie chować,
To się zwróci przeciw tobie,
Tej decyzji masz żałować!

Dzisiaj pancerz chciałbym zrzucić,
Wywlec na wierzch swe uczucia,
Umiem tylko wciąż się kłócić,
Tracę zdolność do współczucia?

Cofnąć chciałbym się do czasu,
Gdy emocje brały górę,
Jak to zrobić bez hałasu,
By nie wzniecić wspomnień chmurę?

Jeśli staniesz na mej drodze,
W morzu myśli mych – szalupa,
Nie wiem czym ci wynagrodzę,
Bom nie człowiek lecz skorupa.

 

River of tears

Just had a fight with you,
I wanted you no gain,
One’s gonna raise a wall, guess who,
Move forward through the pain.

Though I tell you lies,
Don’t call me I’m bad,
I just compromise,
But you get upset!

I know you’ve got the reasons,
Be blind, if you wanna be,
I hear them all the seassons,
Stay hopeless refugee.

Don’t you think we can,
Repeat the history once more,
Just try to see the man
At the fantasy you knew before.

Cause you never knew me,
Wherever you go,
You should go right thru me,
This will end the show.

Forgive me my failing,
Forgive me my fears,
But I feel like sailing,
On the river of tears.

 

Polityk

Polityk – seria: „takie czasy”

Z obrzydliwej chęci zysku,
Dałem tobie dziś po pysku,
Opróżniłem ci kieszenie,
Taki jestem, nic nie zmienię.

Osiągnąłem swą pozycję,
Wciąż donosząc na policję,
Przekupując kogo trzeba,
Dotarł nawet bym do nieba.

Tym, co wybrać mnie zechcieli,
Mam podwyżkę – od niedzieli,
Ci, co są mi w opozycji,
Już tłumaczą się policji.

Składam chętnie obietnice,
Nowe szkoły czy ulice,
Wszystko jedno – mnie to wali,
Bylem „stołek” trzymał dalej.

To jest moje przeznaczenie,
Słowo daję, nic nie zmienię,
Zresztą dobrze mi z tym jest,
Z demokracji zdałem test.

By u władzy być – u szczytu,
Czepię się każdego chwytu,
Komuś życie dziś zrujnuję,
Jutro pałac wybuduję.

Czyż nie piękna to zabawa,
Wszystko w majestacie prawa,
Bo polityk ma przesłanie,
Spełnić każde swe żądanie
(Jak coś zechce – to dostanie.)

 

 

Ojczyzna

Ojczyzna
(seria „Emigranci”)

Ziemio przodków – dziejów świadku,
Sto pokoleń wykarmiłaś,
Lecz nie darmo – żądasz datków,
Krew swych dzieci odsączyłaś!

Ojców naszych wzięłaś dusze,
Ledwie życie rozpoznali,
Cierpim teraz swe katusze,
Bo przy Tobie – wszyscy mali!

Dziś kolejne pokolenie,
W obcym świecie szczęścia szuka,
Czy ogarnie ich zwątpienie?
Czy w historii jest nauka?

Dobrze wszędzie, gdzie nas nie ma,
Obce miejsca pachną rajem,
Duchy przodków wyjdą z cienia,
To zatęsknisz za swym Krajem?

 

To the end of…

When I’ll take you to a place, you’d never been,
When I’ll show you things, you’d never seen,
When I’ll teach you how to fly,
Sun will rise in the sky.

But no matter the view,
Focus on who loves you.

I’ve got the speech prepared,
I’ve even got the ring,
I’ve never tried before,
But going start to sing.

So, when I’ll get on my knee,
Do not set me free.

And when I’ll take you by the hand,
Just lead me to the very end.

 

Advice

Life’s to short my son,
Nothing lasts forever, but the Sun,
Even if you think, you won,
Maybe life is gone
So, don’t hang on!

I’ve just wanna say,
All my dreams gone away,
Simply passed before my eyes,
Cause the time moves on
So, don’t hang on!

Remember me when I sing:
„Maybe one time you will think,
You’re about being able to fly,
Sonny – don’t stand by”
I’m sure, I wasn’t wrong
So, don’t hang on!

Do not lose your life,
Waiting for a someone’s hand,
Searching for a rainbow,
That will never end.
Maybe love would come along
So, don’t hang on!

 

Przyjaciel

Witaj przyjacielu drogi,
Wciąż się łączą nasze drogi
Świątek, piątek czy w niedzielę,
Jesteś moim przyjacielem.

Tekst banalny i głupawy,
Nie pisane nam zabawy.
Wspólnie życie przeżywamy,
Tylko siebie dzisiaj mamy.

Ja wybaczam tobie wiele,
Wszak ty jesteś przyjacielem,
Chociaż znowu wzdychać trzeba,
To za darmo nie ma nieba.

Chcę to pisać bez patosu,
Nie potrzeba tu rozgłosu.
Nie dla zysku, nie dla sławy,
Bronisz dzisiaj mi zabawy.

Byłem głupi, mówię szczerze,
Bo ty przecież w dobrej wierze,
Podkłuwałeś mnie czasami,
Dokuczałeś wieczorami.

Wiele z tego rozumiałem,
Jeszcze więcej zaniedbałem.
Dziś efekty są niestety,
Niewłaściwej w życiu diety.

Już nie cofnę jednak czasu,
Czym jest życie bez grymasu,
Każdy dostał życia pulę,
Więc w przyjaźni żyję z… bólem.

 

Szkoda

Szkoda
(seria – „Takie czasy”)

Rzecz w kosmosie to jedyna,
Sama – dziecko,  ma już syna.
Lecz tu kończy się zabawa,
Jutro w sądzie  będzie sprawa.

Sąd jej przyzna alimenty,
Chłop nie wyjdzie uśmiechnięty.
Na nic było tłumaczenie,
Że, choć młoda, ma spojrzenie

Takie, wiecie, co wyzywa,
Że po trzecim kuflu piwa,
To wygląda tak dorośle,
Dałeś nabrać się ty ośle?

Młodej mamie świat się wali,
Facet znika już w oddali,
Przerwę trzeba zrobić w szkole,
Coś narobił ty matole!

I nie powiesz, że to nic,
Bo w tym cały leży pic,
Żeby dziecko ojca miało
I w rodzinie się chowało.

Nie myślicie dziś niestety,
Ni faceci, ni kobiety,
Że w dzieciaka świadomości,
Większy, niż wasz, dramat gości!

 

Pypek, Dybek i Ślipek

Pypek, Dybek i Ślipek – bajka z serii „Trzy krasnale”

Bajka długa nie jest wcale,
Żyły sobie trzy krasnale
Jak wieść gminna o tym niesie,
Cała rzecz się działa w lesie:

Nieopodal tej polany,
Gdzie dwa dęby trzy kasztany,
Nad brzegiem strumyka małego,
Stała chatka z kamienia polnego.

Słychać z niej było odgłosy wrzawy,
Lecz nie były to dźwięki zabawy.
To kłóciły się dwa krasnale,
Który ma spać przy powale.

Tymczasem trzeci krasnal wesoło
Śmiejąc się obszedł ich wkoło,
Po czym położył się przy powale
I kłótnię skończyły krasnale.

Bo to jest rzecz oczywista,
Gdzie dwóch się kłóci,
Tam trzeci korzysta!

 

Zrozumieć kobiety

Zrozumieć kobiety

Niegramotny kiedyś byłem,
Potem studia ukończyłem,
Jeszcze drugie zresztą też,
Żeby nie był ze mnie zwierz.

Nie uczyli tam niestety,
Jak zrozumieć mam kobiety.
Bo to sztuką wielką jest,
By zaliczyć taki test:

Kiedy oto piękna płeć,
Zechce naraz czegoś chcieć.
Lecz nie pomyl się kolego,
Bo to nie ma nic wspólnego,

Że już właśnie się zgodziła,
Z tym co sobie wymyśliła!
Mówiąc o tym co zechciała,
Taką wieść ci przekazała:

„Właśnie chciałam ci powiedzieć,
Że już nie chcę dłużej siedzieć,
Chcę już wstać i chodzić wkoło.
Nie rozumiesz? – Puknij w czoło!

Otóż chciałam dalej siedzieć,
Ale skąd byś mógł to wiedzieć,
Nie pojmujesz ty matole,
Wypisane mam na czole,

To co właśnie chciałam chcieć,
A ty rozum musisz mieć,
By zrozumieć moje chcenie
Zanim jeszcze zdanie zmienię.”

 

 

Reklama

Reklama – seria: „Takie czasy”

Spójrzcie dzieci na reklamę,
Czy widzicie swoją mamę?
Jej do szczęścia nic nie trzeba,
Słodka chwila i do nieba.

Co tam kefir czy maślanka,
Kawa z mleczkiem od poranka!
Jeden łyczek i aromat,
Działa na nią jak automat.

Taki, wiecie, do tulenia,
Gdy brak taty lub ma „lenia”.
Czar ten prawie ją unosi,
Pewnie znowu więc zaprosi,

Żeby panie próbowały,
„Siódme” niebo przez dzień cały,
No i panów – by wiedzieli,
Co nas łączy, a co dzieli.

Głowa nie ta i poeta

Głowa nie ta i poeta – seria „autoironia”

Jam poeta informatyk,
Wenę czerpię z gier – bijatyk.
Ciągle wnętrze mam rozdarte,
Czy me życie jest coś warte.

W „necie” ostro romansuję,
Domu ciągle nie buduję.
Obcy jest mi świat realny,
Taki płaski i banalny.

Świat cyfrowy tworzy cuda,
Inni mówią – To ułuda.
Ja działając wirtualnie,
Czuję się wprost kapitalnie.

Pojawiają się trudności,
Gdy z przesytu mam nudności.
Gdy komputer dogorywa,
Leczę się szklaneczką piwa.

A w ogóle tak nie bywa,
Informatyk – moja ksywa.

 

Laica Lóna

Laica Lóna
(Go raibh maith agat Una)

Fantazyjna okrutna roślina
Rozrasta się w mym wnętrzu
Nieproszona wpełza w zakamarki duszy
Wrasta w serce i wysysa jaźń

Zasadziłaś ją księżycową nocą
Pozwalając by eksplodowała
Siłą budzącego się uczucia
I skruszyła korzeniami mój świat

Czując jak mnie rozsadza
Próbowałem ją stłumić…
To na nic po tylu latach
Nauczyłem się z nią żyć…

Czemu nie usycha ten cierń
Bolesny i wspaniały  gdy
Nie wiem jak i gdzie jesteś
I czy jesteś
Jesteś?

Łykałem ogień zapomnienia,
Syczała zielenią jak wąż i… rosła dalej
Żyłem bezdechem rozumu
Nie zwiędła pnąc się wyżej

Każdego dnia każdej godziny
Bez nadziei zrodzenia owocu
Czemu nie uschniesz przeklęta
Skąd czerpiesz życie?

Nie wiem już gdzie zaczynasz się
Gdzie kończysz Ty a gdzie ja
Sam stając się częścią świata zieleni
Skulony odarty z pamięci

Wciąż pamiętam

 

Egoista

Egoista – seria: „autoironia”

W „gniazdku” siedzi egoista,
Jego mowa jest nieczysta,
Siedzi sobie, bąki zbija,
Chociaż nawet nie ma kija.

Żonę wywiózł na zadupie,
Siedzi, grzebie palcem w… zupie,
Żona dzieci wychowuje,
A on ciągle kombinuje.

Jak uprzykrzyć dla niej życie,
Żeby czuć się znakomicie,
Jak pozbawić ją majątku,
Kombinuje od początku.

Oprócz tego myśli jeszcze,
Że zostanie znanym wieszczem.
„Dla nikogo nic nie zrobię”
- Dawno postanowił sobie.

Taki kawał z niego drania,
Nie pogonisz go do spania.
Ciągle siedzi i główkuje,
Kto śmiał nazwać jego… zbójem.

Tylko sobie wciąż dogadza,
Jego dusza – czarna sadza!
Jeśli inni są mu w głowie,
To nikomu nic nie powie.

Lata sobie, piwo żłopie,
Opamiętaj się ty chłopie!
Dzieci spłodzić było komu,
Teraz ciągle nie ma w domu.

 

Kiedy praca nie popłaca

Kiedy praca nie popłaca – seria: „emigranci”

Pracuj młody, pracuj stary,
Na zmywaku szoruj gary,
Zdzieraj palce, prostuj plecy,
Wspieraj dzielnie fach kobiecy.

Fach kobiecy! – To dopiero,
Szowinisto – jesteś ZERO!
Tak określą mnie z pewnością,
Feministki z świadomością,

Że czepiają się z zasady,
Tam, gdzie diabeł nie da rady.
Puste słowa nie kosztują,
Może lepiej byś to ujął?

Ta dygresja trochę długa,
Na zmywaku zmiana druga
Sterty naczyń już pucuje,
Pierwsza zmiana leniuchuje.

Odpoczynek mają krotki,
Trzeba jeszcze łyknąć wódki,
Wyprać stare kalesony
I poszukać drugiej żony.

Pierwsza w Kraju dzieci bawi,
Już niedługo je zostawi,
Będą dziadkom kwilić rano,
Że wciąż tęsknią za swą mamą.

Gdy tymczasem w wielkim świecie,
Mama rodzi nowe dziecię.
Pojechała dbać o męża,
Lecz kto pierwszy – ten zwycięża.

Trafił się młodzieniec nowy,
Odbyć szybki akt gotowy,
Pozostawił swoje geny,
Lecz artysta się nie zmienił.

Nowy układ potrwa krótko,
Zanim kumple przyjdą z wódką.
Bo umowa działa taka:
Chcesz młodego mieć chłopaka,

Gotuj, sprzątaj, pierz mu ciuchy,
Czasem popłacz do poduchy,
Męża szukaj kolejnego,
Może trafisz… na pierwszego.

 

Takie czasy

Takie czasy

 

Czasem życie figle płata,
Czy to  mama jest, czy tata?
Coś się chyba poskręcało,
Nie ten głos i nie to ciało!

Ojciec, matka – baba? chłop?
Mama wraca pijana w sztok.
Tata obiad dziś gotuje,
Mama krzyczy, krytykuje.

Córka nie chce być kobieca,
Kogo dzisiaj to podnieca!
Puszka piwa na ulicy,
Bardziej „leży” nie-dziewicy.

Dymka szarpnie na dwa wdechy,
To dopiero moc uciechy!
Potem wyrwie jakieś „ciacho”,
I do domu wróci z flachą.

Karampuki – tatomamy,
Babochłopy jak szatany,
Pojawiają się wokoło,
Jakby piekło było szkołą.

Żonę dzisiaj „boli” głowa,
Jutro w pracy chce być zdrowa!
Musi sprostać wymaganiom,
Mąż załatwi sprawę z nianią…

„Pajęczaków” dziś bez liku,
Testosteron jest w zaniku,
Nie przeszkadza to rządowi,
Tam królują „jajogłowi”.

Dwa batony na śniadanie,
Paczka chipsów na przetrwanie,
Żywność młodzież nam kreuje,
Na tym zarabiają szuje!

Mc śniadanie, Mc kolacja,
To dopiero demokracja!
Pierwszy rok to nic nie boli,
Na zapojkę – puszka coli!

 

„Skuter”

Skuter – seria „okazyjki”
(kiedyś moi synowie tak nazywali swoją rodzicielkę)

Moje serce już zgrzybiało,
Coś w nim jednak zatrzeszczało.
Dźwięk to bliższy, jak wynika,
Starej klapie od śmietnika.

Lecz w tym zgrzycie też zabrzmiała,
Jedna nutka – cicha, mała,
Swoim brzmieniem przypomniała,
Już minione, młode lata,
Kiedy nikt nie wołał do mnie tata!

Wtedy częściej się zdarzyło,
Jakiś wierszyk się stworzyło.
Obiekt westchnień był wspaniały,
Tylko zdjęcia pozostały.

Teraz w głowie tylko nutki,
Z nikim nie wypije wódki.
Lata wrzeszczy i rozpacza:
Znowu nikt nie umył sracza!
Zapytacie: o kim mowa?
Definicja jest gotowa.

To jej krzyku pełna chata,
Z mopem często się uwija,
Choćby nawet nie miał kija.
Kto na miotle dzisiaj lata?

- Skuter, Diana Małgorzata!

 

08 marca 2009
Tak zwany Dzień Kobiet
(święto mężczyzn :) )

Młodym być

Młodym być – seria „okazyjki”

Siostrze w 35-te urodziny

Tak, to prawda, taki świat,
Sporo już minęło lat.
I choć starsi są, niestety,
Od leciwej tej kobiety,

To niech dzisiaj cały świat
Śpiewa dla niej „200 lat”.
Można wysłać było kwiaty,
Lub posprzątać za nią graty.

Lecz strzeliło mi do głowy
Że ja pomysł mam gotowy.
Zamiast kwiatów i pomocy,
Siądę sobie dzisiaj w nocy

I napiszę parę słów,
Żeby mąż jej bywał zdrów.
Żeby córcia zdrowa była,
Żeby Majka się umyła,

Żeby Czarek znalazł dom,
Bo gdzie dzieci tam i on.
Żeby w święta było miło,
By wciąż więcej nas łączyło.

Żeby wreszcie przyszła wiosna,
By godzina ta radosna,
Była jeszcze bardziej miła,
Żeby zima się skończyła,

Niech słoneczko mocniej grzeje,
I siostrzyczka się uśmieje.

 

data publikacji i data urodzin odległe są o rok, ale kogo to interesuje…
Majka – pies
Czarek – królik

 

Księstwo Mazurskie - prolog III

Młody, może dwunastoletni, chłopiec wdrapał się na drzewo na najwyższym wzniesieniu sąsiadującym ze stacjonującą w leżącym nad Reskiem Przymorskim Rogowie, bazą niemieckiego lotnictwa, która wykorzystywała okoliczne jezioro jako lądowisko dla wodnopłatów Luftwaffe. Rozgałęzienie dwóch grubych konarów było ulubionym punktem obserwacyjnym, na którym chłopiec przesiadywał wiele godzin, z wypiekami na twarzy obserwując startujące i lądujące samoloty. Tego dnia  miał już dość siedzenia na drzewie, zmarznięty, zamierzał wracać do domu, zanim matka zacznie się martwić jego nieobecnością, tym bardziej, że od strony Mrzeżyna dochodziły odgłosy wybuchów (na początku 1945 roku, na wybrzeżu Bałtyku trwały zacięte walki, niemieckie wojska, pod naporem Armii Czerwonej, cofały się w kierunku Berlina, oddziały Wojska Polskiego przygotowywały się do ostatecznego szturmu na Kołobrzeg). Chłopiec zaczął zsuwać się z najniższego konara drzewa, gdy poprzez odgłos nakładających się na siebie  wybuchów zaczął przebijać się basowy pomruk silników zbliżającego się samolotu. W ostatnim czasie kilkanaście bazujących w Rogowie samolotów utworzyło most powietrzny, którym przeprowadzana była ewakuacja ludności i chłopiec wielokrotnie obserwował już lądujące i startujące maszyny tego samego typu, ale ta w jakiś dziwny sposób przykuła jego uwagę. Ciężki niemiecki wodnosamolot Dornier Do-24 zniżył lot i leniwie opadł na powierzchnię jeziora. Chłopiec, uczepiony gałęzi,  zastygł z jedną nogą opuszczoną do zeskoku z drzewa i nie odrywał wzroku od latającej łodzi, która zacumowała przy betonowym nabrzeżu. Chłopiec nie mógł wiedzieć, że ten samolot nie był jedną z maszyn, które stacjonowały w pobliskiej bazie. Być może nie słyszał nawet nazwy Königsberg – miasta, z którego wystartował. Dornier był jedną z kilku  maszyn, które tego dnia, w połowie stycznia 1945 roku,  wystartowały z Królewca. Po pośpiesznym zatankowaniu samolot wystartował z  powierzchni jeziora. Tuż po starcie, nie wiadomo skąd, pojawiły się radzieckie samoloty. Ciężki, wypełniony ładunkiem Dornier nie miał żadnych szans. Trafiony, runął w dół i błyskawicznie zatonął wraz ze swoim ładunkiem. Jakkolwiek mówiono, że na pokładzie miały znajdować się ewakuowane dzieci – pacjenci szpitala, to wkrótce pojawiły się spekulacje, że na pokładzie samolotu znajdował się super tajny, dobrze strzeżony ładunek. Chłopiec z otwartą buzią nie mógł uwierzyć temu, co stało się na jego oczach. Dopiero po pół godzinie, zsunął się z drzewa i skulony z zimna, próbując przełamać opór zastygłych mięśni powlókł się do domu. Gdyby został jeszcze dłużej, zobaczyłby, że Niemcy niezwłocznie rozpoczęli próbę wydobycia zestrzelonego samolotu – być może chcieli ratować pasażerów, a może za wszelką cenę chcieli odzyskać utracony ładunek ? Niestety, próba nie powiodła się.  Atak rosyjskiego lotnictwa skutecznie  ją przerwał i zakończył. Wkrótce do Rogowa wkroczyła Armia Czerwona.

Informacja o zatopionym samolocie  rozeszła się po okolicy lotem błyskawicy.  Usłyszawszy ją, Rosjanie również podjęli próbę wydobycia maszyny. Jednak podczas operacji wydobycia wrak samolotu  przełamał się i ponownie zanurzył w wodach jeziora. Po tym niepowodzeniu zrezygnowano z kontynuowania akcji wydobywczej. Jeszcze po wielu latach od tego zdarzenia, mówiono, ze w trakcie tej operacji, z wnętrza latającej łodzi wypłynęły zwłoki żołnierza w generalskim mundurze – stąd zrodziło się pytanie co tak na prawdę zawierał ładunek samolotu, skoro pilnował go oficer w randze generała?

c.d.n.

Księstwo Mazurskie - prolog II

Wybitny gdańszczanin, architekt Andrzej Schluster, profesor i dyrektor Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie,  otarł rękawem pot z czoła i po raz kolejny spojrzał na projekt, któremu poświęcił tyle wysiłku i czasu. To miało być dzieło, jakiego nie posiadał dotąd żaden monarcha.  Za chwilę miał zobaczyć na własne oczy cudo, które sam zaprojektował na zlecenie króla pruskiego Fryderyka I Hohenzollerna. Dwóch mistrzów sztuki bursztyniarskiej z Gdańska, Gottfried Wolfram i Ernest Schacht , zaproszeni w tym celu do Berlina, właśnie skończyli swą, trwająca jedenaście lat pracę. Efekt ich wysiłku był zadziwiający, wręcz nieprawdopodobny, było to coś, czego nawet on, widząc oczyma wyobraźni to , co projektował, nie był w stanie zaakceptować jako dzieło rąk ludzkich.

Podniecony projektant podniósł załzawione ze wzruszenia oczy na ściany gabinetu wyłożone rzeźbionymi kunsztownie płytkami bursztynu różnego koloru, misternymi inkrustacjami i ornamentami. Pejzaże, herby, monogramy, girlandy z kwiatów, artystyczne miniatury, których szczegóły, jak na przykład sceny z życia rybaków, można było podziwiać jedynie przez szkło powiększające, eksplodowały taką siłą piękna, niezwykłości i czaru, że świadomy efektu końcowego, wybitny architekt, z trudem łapał oddech, bo wydawało mu się, że zawieszone na każdej ścianie gabinetu prostokątne lustra we wspaniałych ramach, a miedzy nimi owalne zwierciadła, zaparują od jego oddechu i cudowne dzieło zniknie. Tymczasem zwierciadła odbijały wystrój przeciwległych ścian, powiększając przestrzeń gabinetu i zwielokrotniając jego bogactwo artystyczne. Efekty świetlne potęgowała jeszcze podłożona pod bursztynowe płytki srebrna folia. Profesor Schluster przebiegał oczyma wszystkie te wspaniałości, napawał się widokiem dzieła nie mającego równych sobie. Po każdym porównaniu kolejnego elementu z tym jak go wyobraził sobie w trakcie projektowania, przeszywał go dreszcz emocji, a chwilę potem satysfakcja i aprobata rozlewały mu się po sercu niezwykle przyjemnym ciepłem. Jednak w pewnym momencie odczuł prawie fizyczny ból małego fałszu, drobnej zmiany, która – był tego pewien – nie mogła pojawić się przypadkiem, stanowiła, co prawda dalej przepiękny, wręcz cudowny, ale jednak zgrzyt w wiernym odwzorowaniu jego myśli twórczej. Patrzył z niedowierzaniem na nieoszlifowany owalny kawał bursztynu wielkości dwóch złączonych pięści dorosłego mężczyzny, który tkwił w miejscu, w  którym spodziewał się idealnej krągłości o połowę mniejszej kuli. Nie mógł uwierzyć, że dwaj mistrzowie, poświęcając tyle lat swego życia na stworzenie tak skomplikowanego i wspaniałego dzieła, pozwolili na takie przeoczenie! Musiał natychmiast z nimi to wyjaśnić.

c.d.n.

Księstwo Mazurskie - prolog I

Stary Ysnodus uporczywie wpatrywał się w błyszczącą koronę na dzierganej czapeczce wieńczącej głowę Jesgulpa, wodza i najsilniejszego członka wspólnoty. Na jego szyi dorodny bursztyn mienił się wszystkimi barwami tęczy współgrając z odblaskiem metalowej  broszy, spinającej lnianą koszulę przykrytą  kamizelką ze skór. Sękata laska, zwieńczona nieoszlifowanym kamieniem, dwoma rogami i wianuszkiem szabli dzika, w dłoni Jesgulpa nabierała niezwykłej mocy. Wydawało się, że nic w jego stroju nie jest przypadkowe. Każdy, najdrobniejszy szczegół, zdawał się podkreślać przywództwo i wielką siłę Jesgulpa. Jakkolwiek bursztynem Galindowie (plemię bałtyjskie, zamieszkujące tereny obecnych Mazur, pomiędzy dzisiejszym Olsztynem i Szczytnem a południowo-zachodnimi krańcami Litwy, okres bytowania Galindów na tych terenach datuje się na około V w. p.n.e. – XIII w. n.e., pierwsze wzmianki o Galindach można znaleźć w kronikach Klaudiusza Ptolemeusza i Piotra z Dusburga) handlowali od wielu lat, jednak Ysnodus nigdy nie widział tak wielkiego i pięknego kawałka, który w dodatku na szyi Jesgulpa zdawał się nie ważyć nic. Zgromadzeni na wiecu mieszkańcy niedostępnej, zagubionej  na bagnach osady mieli podjąć decyzję o wielkiej, wojennej wyprawie. Stary Ysnodus, z racji wieku, miał pozostać w osadzie, jednak wiele lat, przez które przewodził tej społeczności, spowodowały, że z zazdrością  spoglądał na młodego Jesgulpa, któremu nikt nie śmiał się przeciwstawić. Ciało starego przeszył nagły dreszcz, bał się Jesgulpa, ale to nie strach nim wstrząsnął. Patrzył się dalej na poruszające się usta młodego przywódcy lecz jego uszu nie dochodził żaden dźwięk. Zazdrość, nienawiść, obawa, zachłanność i rodząca się przemożna chęć powrotu do władzy ogarnęły Ysnodusa do tego stopnia, że w cichości zaczął życzyć młodemu następcy, by cało z planowanej wyprawy nie wrócił. Nie wiedzieć czemu wymyślił sobie, że gwarantem spełnienia się jego życzeń, a także gwarantem jego powrotu na miejsce wodza społeczności będzie posiadanie  równie pięknego i równie dużego bursztynu, jak ten zawieszony na szyi Jesgulpa. Nigdy nie odważyłby się wyciągnąć ręki po ten delikatnie kołyszący się na wielkim torsie młodego siłacza, więc postanowił, że jak tylko Jesgulp ruszy na czele wyprawy wojennej, on poświęci cały czas i wszystkie siły na znalezienie innego, jeszcze większego i jeszcze piękniejszego.

c.d.n.

Głupia nazwa?

Rymy i rymowanki, bo poezją tego przecież nie nazwę…

Mam takie dwie szuflady, a raczej moja żona je ma. Com napisał, napisałem! Ale zanim zdejmę z tego znacznik „prywatne”, pewnie minie jeszcze trochę czasu. Sęk w tym, że moje rymowanki są z reguły okazjonalne  (pisane z okazji) i dedykowane, więc raz dane – zapomniane. Rozumowanie ƎIMO˥⅁ ɐu ǝuoıʍɐʇsod

Tytuł roboczy – Księstwo Mazurskie

Powieść o wszystkim co mi leży na sercu…

Ruszam za chwilę (chwila = 1/6 min x J, gdzie J – stała Jarkowa – bliżej nie określona; Jarkow, często zwany zwyczajnie Jarkiem – wkrótce bardzo znany i poczytny pisarz :) )

Tak blisko życia - Rejs na Gotlandię.

Może, trochę przewrotnie, zacznę od końca. Początek lat 80-tych, zabytkowy dworzec kolejowy w dużym mieście na skraju Świata. Z ostatniego wagonu pociągu pospiesznego relacji Północ-Południe, Wschód-Zachód, czy odwrotnie (wtedy nie miało to żadnego znaczenia), który przed paroma minutami leniwie wtoczył się na peron, wysiadł zaspany niby-student z workiem marynarskim (niby-torbą podróżną) na plecach. Rozejrzał się po okolicy. Jego wzrok zatrzymał się na namiastce sklepu spożywczego w okolicach peronu. Widać było, że na chwilę  nad jego organizmem kontrolę przejął  żołądek. Mózg najwyraźniej pozostawał w stanie wstrzymania, albo jeszcze nie ruszył pełną parą, po widocznym na twarzy właściciela, właśnie zakończonym letargu. Gdyby było inaczej, niby-student (bo jak nazwać studenta bez przydziału? – bezuczelnianiec?  – coś jak bezpaństwowiec), po uważnym rozejrzeniu się i uświadomieniu sobie gdzie jest i jakie tego mogą być konsekwencje, natychmiast wsiadłby do pierwszego pociągu i uciekł, najlepiej tam skąd przyjechał.

Stało się jednak inaczej. Wielokrotnie zadawał sobie później pytanie czemu znalazł się wtedy właśnie w tym miejscu i zawsze jedyną odpowiedzią jaką znajdował było to, że dalej pociąg już nie jechał…

Kontynuuj czytanie Tak blisko życia… Rejs na Gotlandię.

Po co wspominam ?

Bo mi się czasem przepełnia. Problem w tym, że czekam, jak pisał junior, na maszynkę do zapisywania myśli pracującą w czasie rzeczywistym. Zwykle mam 1000 pomysłów na minutę ale skoro nie mogę ich tak szybko zapisać to rezygnuję i … zapominam. Ale życie zbyt szybko mija i mogę nie zdążyć. Biorę się więc za bazgroły i z góry przepraszam wszystkich, którzy odnajdą siebie w tych opowieściach. Postaram się nie sprowokować Was do zabójstwa w afekcie.

Rozmyślania drania!

Tak sobie pomyślałem, po kilku tygodniach nie zajmowania się tą stroną, że kawał drania ze mnie. Zawsze znajdę wytłumaczenie i powody, dla których nie mogłem (nie chciałem ?) zajrzeć tu i wreszcie zacząć pisać to co we mnie się kotłuje i wycieka bokami. Ale przecież ciągle można powiedzieć, że portal jeszcze nie jest gotowy, że trzeba zmienić tysiąc rzeczy, doszlifować, że muszę znaleźć dostatecznie dużo czasu by się wyciszyć i skupić na pisaniu …  Bzdura, muszę po prostu zacząć. Dalej jakoś już będzie się kręciło – „pół pracy wykonał ten kto zaczął” (chyba Seneka?).

Obecność odnotowana...

Tak tylko zajrzałem i klepnąłem parę słów, żeby nie było, że olewam i nie mogę znaleźć chwili by jakiś „zaczyn” był. Ale to tylko rozruch i druga w nocy więc żadnego sensu i wartości – sam złom, ściek słowny po dniu i przed dniem.

Znalazłem chwilę dla siebie...

Trochę czasu minęło, jak będę pisał z taką częstotliwością, to  zanim skończę ja, skończy się Świat …

No to zaczynamy!

Zaczynamy… ale jutro. Dzisiaj już za późno.