O mnie

Cześć, jestem Jarek. Urodziłem się jakiś czas temu, jednak nie tak dawno, by nie pamiętać kiedy i gdzie. Z braku innych propozycji, sam postanowiłem zostać swoim „wydawcą”, więc spróbuję  skorzystać z funkcjonalności jaką daje blog. Czy mam o czym pisać? Mam nadzieję, że tak, ale ciężko przychodzi mi publiczne „obnażanie” się. Jednak znudziło mi się pisanie „do szuflady” i postanowiłem zaryzykować, że komuś moje bazgroły spodobają się albo, co bardziej prawdopodobne, zalazą za skórę…

Z natury jestem leniwy…

Lenistwo lub, jak kto woli, kontemplacja natury...

… i jednocześnie bardzo zajęty, raczej więc w trzy dni książki nie napiszę.

Pisać o sobie  jest trudno, trzeba stanąć z boku, zdystansować się i przyznać się do błędów… W związku z tym, zamiast wspaniałej autobiografii – pewnie na starość (cholera, to chyba za chwilę) za wielkie pieniądze taką napiszę – postanowiłem poprosić o referencje znajomych. Eefekty przerosły moje oczekiwania, więc oczywiście muszę  bezwzględnie pozbawić je krytyki i dopiero opublikować ;-):


Jarek? Człowiek z krzemu, szczęśliwa ofiara zbytecznego cudu.
Jakieś bzdury mi wychodzą, bo jedyne co TROSZECZKĘ dowcipne to mi inwektywami zajeżdża,
bo ja raczej do złośliwości jestem tylko zdolny :)

Łukasz
JCA, TTF (twarda głowa,twarda ręka), czerwiec 2009

(…) urodził się ku rozpaczy niektórych i zadowoleniu ogółu, dziecko Pink Floydów i Rumcajsa.
fistaszek
, literat
, (tworzy bez wysiłku, pozazdrościć)

(…) znając Jarka od wielu lat sądzę, że mogę zaświadczyć o nim jako o człowieku i dobrym
kumplu. Jego charakter zdaje się świadczyć, że marnym byłby politykiem (…). Posiada zespół
cech dość rzadkich w dzisiejszych czasach. Skromny i bezpruderyjny, uczciwy i wrażliwy.
Przejmujący się przy tym (często nawet zbytnio!) bieżącą rzeczywistością.
Wydaje się, że naturalna empatia nie czyni wcale jego życia lżejszym, choć o wiele
wartościowszym.

dr Chomik, (nie medyk) – współodczuwający

Wiecznie zalatany, załatwiający dziesiątki spraw na raz i choć nie zawsze punktualny,
to konsekwentnie dotrzymujący danego słowa. Znany z poważnego traktowania życia, dowcipny gdy
trzeba, amator fotografii, fascynat mazurskich pejzaży i kontaktu z przyrodą. Kryptodomator,
dla którego doba jest przynajmniej o kilka godzin za krótka. Porządny człowiek
!
chroman zdrojowy – (mazurski Poznaniak, poznański Mazur – z każdego wyssał co najlepsze),
czerwiec 2009r.

Jarek? – kawał drania, znam go już 25 lat i ciągle mnie zaskakuje. Obiecałem „skromnisiowi”,
że oszczędzę mu przeżyć z powodu tych słów, ale i tak ich pewnie nie zamieści, więc powiem
tylko tyle:
Łobuz jest czasem konkretny i prostolinijny, aż boli, ale zwykle leje wodę i mydli rozum
każdego interlokutora. No Nie! Nie potrafię pisać dalej tych bzdetów. Dla mnie Jarek
jest zwyczajnym facetem, który „tylko” nie pozwolił mi stoczyć się do rynsztoka…
Wybacz, możesz być największą świnią, z przeproszeniem świni, ale powyższe przesłania mi każdą
Twoją wadę. Koniec. Kropka. Aha, jeszcze to:

Nie wstydź się, pokaż innym trochę prawdziwego siebie i opublikuj moje słowa w całości,
proszę.

komornik – (od spania w komorze, nigdy nikomu nic nie odebrał), sierpień 2009r.

Zgadzam się z przedmówcami. Jeśli Jarek dopuścił publikację ich ocen, to, wierzcie mi,
nie przespał kilku nocy. I dobrze mu tak! Sam chciał. Poza tym Jarków jest dwóch:
Jeden twardy, hardy, szybki i konkretny profesjonalista, drugi – cichy, łagodny, troskliwy
i romantyczny, podatny na zranienia, sam nie wiem, który lepszy… Z oboma się kumpluję.

junior – (raczej senior, nie rodzina, ale usynowiłbym gada), wrzesień 2009r.

Ja mam łatwiej, bo wiem po co Jarkowi ta opinia i czytałem poprzednie, ale mam też
jedną trudność:
co ja mogę napisać po tych tekstach powyżej? Jedyne, co mi przychodzi do głowy:
Facet kłamie jak z nut! Roztacza niesamowite wizje spotkań, a potem treningi, granie,
pisanie i co tam jeszcze
, i ze spotkań i wizji zostają… wizje!  Niestety
nawalasz w kontaktach ze starymi kumplami i powinieneś wstydzić się, kłamczuchu
jeden, bo co miesiąc zeznajesz, że spóźniłeś się na samolot (bo rodzina, studenci, praca
i tysiąc innych powodów) i odwiedzisz mnie następnym razem. Chyba w następnej wizji.
To dowaliłem Ci – tak jak prosiłeś…

zeton – (Patriota na wygnaniu, leczy na odległość), wrzesień 2009r.


No to klapa. Sam się załatwiłem! Gdyby mi przez myśl przeszło, jak moi znajomi skorzystają z zaproszenia do sklecenia paru słów na mój temat, to z pewnością nigdy bym ich o to nie prosił. Miało być prosto i wesoło, wyszło skomplikowanie i z patosem, ale to moja wina. Niech mi wybaczą ci,którzy nie wiedzieli po co to piszą…
W związku z powyższym wpadłem na pomysł, by do tej strony podpiąć mechanizm komentowania.
Mam nadzieję, że wtedy polecą wiadra „pomyj” i „przesłodzone” opinie zamieszczone wyżej, zostaną uzupełnione prawdziwym obrazem Jarka – leniwego asekuranta, gadatliwego marnotrawcy czasu, który miał setki dobrych pomysłów i… żadnego nie zrealizował.


3 komentarzy do O mnie

  • zeton

    No to teraz pojedziemy na całego! Trzymaj się brachu mocno!

  • junior

    Trochę odczekałem, patrzę i co widzę? Wiadra pomyj leją nieprzerwanym strumieniem… Ha! Ha! Ha! Chciałbyś. Na takie coś to trzeba zapracować, a Ty ociągasz się z pisaniem. Odpuść sobie ze dwa etaty, będziesz miał więcej czasu to i pisanie od razu lepiej będzie szło…

  • Cholera, odkąd dałem wam linka do tego bloga, poziom stresu tak mi się podniósł, że teraz nie wiem co mam zrobić. Albo Was wytnę, albo… upublicznię te wpisy i zostaniecie zagłuszeni przez innych, jeśli ktoś zechce to w ogóle przeczytać

Prześlij odpowiedź