|
|
Rymy i rymowanki, bo poezją tego przecież nie nazwę…
Mam takie dwie szuflady, a raczej moja żona je ma. Com napisał, napisałem! Ale zanim zdejmę z tego znacznik „prywatne”, pewnie minie jeszcze trochę czasu. Sęk w tym, że moje rymowanki są z reguły okazjonalne (pisane z okazji) i dedykowane, więc raz dane – zapomniane. Rozumowanie ƎIMO˥⅁ ɐu ǝuoıʍɐʇsod
Młodym być – seria „okazyjki”
Siostrze w 35-te urodziny
Tak, to prawda, taki świat,
Sporo już minęło lat.
I choć starsi są, niestety,
Od leciwej tej kobiety,
To niech dzisiaj cały świat
Śpiewa dla niej „200 lat”.
Można wysłać było kwiaty,
Lub posprzątać za nią graty.
Lecz strzeliło mi do głowy
Że ja pomysł mam gotowy.
Zamiast kwiatów i pomocy,
Siądę sobie dzisiaj w nocy
I napiszę parę słów,
Żeby mąż jej bywał zdrów.
Żeby córcia zdrowa była,
Żeby Majka się umyła,
Żeby Czarek znalazł dom,
Bo gdzie dzieci tam i on.
Żeby w święta było miło,
By wciąż więcej nas łączyło.
Żeby wreszcie przyszła wiosna,
By godzina ta radosna,
Była jeszcze bardziej miła,
Żeby zima się skończyła,
Niech słoneczko mocniej grzeje,
I siostrzyczka się uśmieje.
data publikacji i data urodzin odległe są o rok, ale kogo to interesuje…
Majka – pies
Czarek – królik
Skuter – seria „okazyjki”
(kiedyś moi synowie tak nazywali swoją rodzicielkę)
Moje serce już zgrzybiało,
Coś w nim jednak zatrzeszczało.
Dźwięk to bliższy, jak wynika,
Starej klapie od śmietnika.
Lecz w tym zgrzycie też zabrzmiała,
Jedna nutka – cicha, mała,
Swoim brzmieniem przypomniała,
Już minione, młode lata,
Kiedy nikt nie wołał do mnie tata!
Wtedy częściej się zdarzyło,
Jakiś wierszyk się stworzyło.
Obiekt westchnień był wspaniały,
Tylko zdjęcia pozostały.
Teraz w głowie tylko nutki,
Z nikim nie wypije wódki.
Lata wrzeszczy i rozpacza:
Znowu nikt nie umył sracza!
Zapytacie: o kim mowa?
Definicja jest gotowa.
To jej krzyku pełna chata,
Z mopem często się uwija,
Choćby nawet nie miał kija.
Kto na miotle dzisiaj lata?
- Skuter, Diana Małgorzata!
08 marca 2009
Tak zwany Dzień Kobiet
(święto mężczyzn )
Takie czasy
Czasem życie figle płata,
Czy to mama jest, czy tata?
Coś się chyba poskręcało,
Nie ten głos i nie to ciało!
Ojciec, matka – baba? chłop?
Mama wraca pijana w sztok.
Tata obiad dziś gotuje,
Mama krzyczy, krytykuje.
Córka nie chce być kobieca,
Kogo dzisiaj to podnieca!
Puszka piwa na ulicy,
Bardziej „leży” nie-dziewicy.
Dymka szarpnie na dwa wdechy,
To dopiero moc uciechy!
Potem wyrwie jakieś „ciacho”,
I do domu wróci z flachą.
Karampuki – tatomamy,
Babochłopy jak szatany,
Pojawiają się wokoło,
Jakby piekło było szkołą.
Żonę dzisiaj „boli” głowa,
Jutro w pracy chce być zdrowa!
Musi sprostać wymaganiom,
Mąż załatwi sprawę z nianią…
„Pajęczaków” dziś bez liku,
Testosteron jest w zaniku,
Nie przeszkadza to rządowi,
Tam królują „jajogłowi”.
Dwa batony na śniadanie,
Paczka chipsów na przetrwanie,
Żywność młodzież nam kreuje,
Na tym zarabiają szuje!
Mc śniadanie, Mc kolacja,
To dopiero demokracja!
Pierwszy rok to nic nie boli,
Na zapojkę – puszka coli!
Kiedy praca nie popłaca – seria: „emigranci”
Pracuj młody, pracuj stary,
Na zmywaku szoruj gary,
Zdzieraj palce, prostuj plecy,
Wspieraj dzielnie fach kobiecy.
Fach kobiecy! – To dopiero,
Szowinisto – jesteś ZERO!
Tak określą mnie z pewnością,
Feministki z świadomością,
Że czepiają się z zasady,
Tam, gdzie diabeł nie da rady.
Puste słowa nie kosztują,
Może lepiej byś to ujął?
Ta dygresja trochę długa,
Na zmywaku zmiana druga
Sterty naczyń już pucuje,
Pierwsza zmiana leniuchuje.
Odpoczynek mają krotki,
Trzeba jeszcze łyknąć wódki,
Wyprać stare kalesony
I poszukać drugiej żony.
Pierwsza w Kraju dzieci bawi,
Już niedługo je zostawi,
Będą dziadkom kwilić rano,
Że wciąż tęsknią za swą mamą.
Gdy tymczasem w wielkim świecie,
Mama rodzi nowe dziecię.
Pojechała dbać o męża,
Lecz kto pierwszy – ten zwycięża.
Trafił się młodzieniec nowy,
Odbyć szybki akt gotowy,
Pozostawił swoje geny,
Lecz artysta się nie zmienił.
Nowy układ potrwa krótko,
Zanim kumple przyjdą z wódką.
Bo umowa działa taka:
Chcesz młodego mieć chłopaka,
Gotuj, sprzątaj, pierz mu ciuchy,
Czasem popłacz do poduchy,
Męża szukaj kolejnego,
Może trafisz… na pierwszego.
Egoista – seria: „autoironia”
W „gniazdku” siedzi egoista,
Jego mowa jest nieczysta,
Siedzi sobie, bąki zbija,
Chociaż nawet nie ma kija.
Żonę wywiózł na zadupie,
Siedzi, grzebie palcem w… zupie,
Żona dzieci wychowuje,
A on ciągle kombinuje.
Jak uprzykrzyć dla niej życie,
Żeby czuć się znakomicie,
Jak pozbawić ją majątku,
Kombinuje od początku.
Oprócz tego myśli jeszcze,
Że zostanie znanym wieszczem.
„Dla nikogo nic nie zrobię”
- Dawno postanowił sobie.
Taki kawał z niego drania,
Nie pogonisz go do spania.
Ciągle siedzi i główkuje,
Kto śmiał nazwać jego… zbójem.
Tylko sobie wciąż dogadza,
Jego dusza – czarna sadza!
Jeśli inni są mu w głowie,
To nikomu nic nie powie.
Lata sobie, piwo żłopie,
Opamiętaj się ty chłopie!
Dzieci spłodzić było komu,
Teraz ciągle nie ma w domu.
Laica Lóna
(Go raibh maith agat Una)
Fantazyjna okrutna roślina
Rozrasta się w mym wnętrzu
Nieproszona wpełza w zakamarki duszy
Wrasta w serce i wysysa jaźń
Zasadziłaś ją księżycową nocą
Pozwalając by eksplodowała
Siłą budzącego się uczucia
I skruszyła korzeniami mój świat
Czując jak mnie rozsadza
Próbowałem ją stłumić…
To na nic po tylu latach
Nauczyłem się z nią żyć…
Czemu nie usycha ten cierń
Bolesny i wspaniały gdy
Nie wiem jak i gdzie jesteś
I czy jesteś
Jesteś?
Łykałem ogień zapomnienia,
Syczała zielenią jak wąż i… rosła dalej
Żyłem bezdechem rozumu
Nie zwiędła pnąc się wyżej
Każdego dnia każdej godziny
Bez nadziei zrodzenia owocu
Czemu nie uschniesz przeklęta
Skąd czerpiesz życie?
Nie wiem już gdzie zaczynasz się
Gdzie kończysz Ty a gdzie ja
Sam stając się częścią świata zieleni
Skulony odarty z pamięci
Wciąż pamiętam
Głowa nie ta i poeta – seria „autoironia”
Jam poeta informatyk,
Wenę czerpię z gier – bijatyk.
Ciągle wnętrze mam rozdarte,
Czy me życie jest coś warte.
W „necie” ostro romansuję,
Domu ciągle nie buduję.
Obcy jest mi świat realny,
Taki płaski i banalny.
Świat cyfrowy tworzy cuda,
Inni mówią – To ułuda.
Ja działając wirtualnie,
Czuję się wprost kapitalnie.
Pojawiają się trudności,
Gdy z przesytu mam nudności.
Gdy komputer dogorywa,
Leczę się szklaneczką piwa.
A w ogóle tak nie bywa,
Informatyk – moja ksywa.
Reklama – seria: „Takie czasy”
Spójrzcie dzieci na reklamę,
Czy widzicie swoją mamę?
Jej do szczęścia nic nie trzeba,
Słodka chwila i do nieba.
Co tam kefir czy maślanka,
Kawa z mleczkiem od poranka!
Jeden łyczek i aromat,
Działa na nią jak automat.
Taki, wiecie, do tulenia,
Gdy brak taty lub ma „lenia”.
Czar ten prawie ją unosi,
Pewnie znowu więc zaprosi,
Żeby panie próbowały,
„Siódme” niebo przez dzień cały,
No i panów – by wiedzieli,
Co nas łączy, a co dzieli.
Zrozumieć kobiety
Niegramotny kiedyś byłem,
Potem studia ukończyłem,
Jeszcze drugie zresztą też,
Żeby nie był ze mnie zwierz.
Nie uczyli tam niestety,
Jak zrozumieć mam kobiety.
Bo to sztuką wielką jest,
By zaliczyć taki test:
Kiedy oto piękna płeć,
Zechce naraz czegoś chcieć.
Lecz nie pomyl się kolego,
Bo to nie ma nic wspólnego,
Że już właśnie się zgodziła,
Z tym co sobie wymyśliła!
Mówiąc o tym co zechciała,
Taką wieść ci przekazała:
„Właśnie chciałam ci powiedzieć,
Że już nie chcę dłużej siedzieć,
Chcę już wstać i chodzić wkoło.
Nie rozumiesz? – Puknij w czoło!
Otóż chciałam dalej siedzieć,
Ale skąd byś mógł to wiedzieć,
Nie pojmujesz ty matole,
Wypisane mam na czole,
To co właśnie chciałam chcieć,
A ty rozum musisz mieć,
By zrozumieć moje chcenie
Zanim jeszcze zdanie zmienię.”
|
No i co dalej ? nic nic nic...
|
Nowe komentarze