Kalendarz wpisów

Luty 2012
P W Ś C P S N
« maj    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

 


Po co wspominam ?

Bo mi się czasem przepełnia. Problem w tym, że czekam, jak pisał junior, na maszynkę do zapisywania myśli pracującą w czasie rzeczywistym. Zwykle mam 1000 pomysłów na minutę ale skoro nie mogę ich tak szybko zapisać to rezygnuję i … zapominam. Ale życie zbyt szybko mija i mogę nie zdążyć. Biorę się więc za bazgroły i z góry przepraszam wszystkich, którzy odnajdą siebie w tych opowieściach. Postaram się nie sprowokować Was do zabójstwa w afekcie.

Tak blisko życia - Rejs na Gotlandię.

Może, trochę przewrotnie, zacznę od końca. Początek lat 80-tych, zabytkowy dworzec kolejowy w dużym mieście na skraju Świata. Z ostatniego wagonu pociągu pospiesznego relacji Północ-Południe, Wschód-Zachód, czy odwrotnie (wtedy nie miało to żadnego znaczenia), który przed paroma minutami leniwie wtoczył się na peron, wysiadł zaspany niby-student z workiem marynarskim (niby-torbą podróżną) na plecach. Rozejrzał się po okolicy. Jego wzrok zatrzymał się na namiastce sklepu spożywczego w okolicach peronu. Widać było, że na chwilę  nad jego organizmem kontrolę przejął  żołądek. Mózg najwyraźniej pozostawał w stanie wstrzymania, albo jeszcze nie ruszył pełną parą, po widocznym na twarzy właściciela, właśnie zakończonym letargu. Gdyby było inaczej, niby-student (bo jak nazwać studenta bez przydziału? – bezuczelnianiec?  – coś jak bezpaństwowiec), po uważnym rozejrzeniu się i uświadomieniu sobie gdzie jest i jakie tego mogą być konsekwencje, natychmiast wsiadłby do pierwszego pociągu i uciekł, najlepiej tam skąd przyjechał.

Stało się jednak inaczej. Wielokrotnie zadawał sobie później pytanie czemu znalazł się wtedy właśnie w tym miejscu i zawsze jedyną odpowiedzią jaką znajdował było to, że dalej pociąg już nie jechał…

Kontynuuj czytanie Tak blisko życia… Rejs na Gotlandię.